Zimno jest, naprawdę zimno jest, a i tak jest lepiej niż było! Zimno jest fajne, kiedy suniesz po stoku na desce (lub dwóch), natomiast zimno nie jest fajne, kiedy marzniesz w mieście. Jeśli do tego nie zadbałeś o to, żeby poza alkoholem w lodówce znalazło się również jedzenie – masz problem.
Problem jednak łatwy do rozwiązania. (Łatwy, o ile masz przy sobie gotówkę!). Nie ma bowiem nic lepszego na zimną zimę niż ciepła pizza. (Oczywiście są lepsze rzeczy, ale nie przerywajmy tak wspaniale rozpoczętego wywodu). A skoro już mowa o pizzy to najlepiej, żeby mowa była od razu o najlepszej. I ja Wam powiem, gdzie taką znaleźć w Krakowie. Tadam!
Albo jeszcze nie powiem. Najpierw słowo wprowadzenia. (Chyba, że jesteś obżartuch – wtedy pomiń ten akapit i dzwoń zamawiać). Zacznijmy od: dlaczego niby Dominik jest kompetentny w tej kwestii, po czym kontynuujmy przez: wow, faktycznie jest kompetentny. Otóż wszystko zaczęło się od tego, że… Albo krócej. Otóż… jestem kulinarnym leniem. Lubię jeść, lubię próbować nowe rzeczy, o ile były chociaż robione obok kurczaka, a najlepiej z jego dużą ilością. Wiadomo – przygotowanie mięsa do spożycia zajmuje czas. (Cenny czas!). O wiele łatwiej jest od razu zamówić gotowe jedzenie. I ja tak zazwyczaj robię. Robię to na tyle często, że kurierów znam z imienia. (Nie, nie jestem gruby. Tak, kiedyś byłem ładniejszy). Swego czasu znałem wszystkie kebabownie w Krakowie, a jeden z prezentów urodzinowych jaki dostałem na drugim roku studiów to karnet w kebabowni usytuowanej po drodze na uczelnię. (To było coś! Dla studenta bomba!).
A teraz poważniej. Nie mogę powiedzieć, że jadłem w każdej pizzerii w Krakowie, ale mogę powiedzieć, że jadłem w wielu. Przez długi czas zamawiałem w Dominium (miałem kiedyś 50% zniżkę, która o dziwo trwała długo po tym, kiedy już mi nie przysługiwała), poznałem wszystkie inne krakowskie sieciowe pizzerie, a także większość tych mniejszych. Z jednymi byłem dłużej, z innymi kończyłem przygodę po pierwszym lub drugim podejściu. Aż wreszcie trafiłem na… Tivoli.
Właściwie wyszło jakoś tak, że musiałem za długo czekać w innej pizzerii, więc złapałem coś z nieznanych ulotek. Wykręciłem numer, okazało się, że są blisko (ul. Stolarska, centrum Krakowa, czyli moja dzielnica), pizza na miejscu była ekspresowo. Co zamówiłem? To, co zamawiam zazwyczaj: wybrałem pizzę z własnymi składnikami. I właśnie za to ich polubiłem – zamawiam podwójne składniki (np. podwójny ser czy podwójny kurczak) i otrzymuję podwójne składniki! Jeśli uważasz, że to nic takiego – jesteś w błędzie. W pizzeriach zazwyczaj rżną na składnikach, właściwie nie ma różnicy między składnikiem a jego podwójną wersją. W przypadku Tivoli jest inaczej, bo jest tego więcej. Pycha.
I musicie mi uwierzyć na słowo – nie dostanę za ten wpis nawet kawałka pizzy, ale warto się dzielić takimi informacjami. Jeśli zmienię zdanie, dam znać i wtedy też podlinkuję do nowej pizzerii. Aktualnie u mnie na talerzu Tivoli. Chętnie jednak dowiem się, skąd Wy zamawiacie pizzę w Krakowie.
Edit: Poza zaproponowaną przeze mnie pizzerią Tivoli, otrzymałem kolejne wskazówki, gdzie szukać dobrej pizzy (poza komentarzami do wpisu głosy odezwały się na Blipie i Facebooku). Tak więc ludzie polecają:
Ryfka skomentowała polecając MaxiPizzę, Sylwia poleca Dagrasso (serio?) i InVito, Kuba na Facebooku wspomniał o Draculi, od Krystiana są dwie propozycje – Cyklop i Mamma Mia, a Trattoria Geppetto jest od Małgorzaty. Uff, mam nadzieję, że dobrze trafiłem z linkami.